Karanie kota – czy ma sens?

Karanie kota – czy ma sens?
Share

Kot, jak każde inne zwierzę i podobnie jak ludzie, funkcjonuje w pewnym otoczeniu, którego zasady musi znać. Dlatego nie tylko warto, ale nawet należy karać kota, żeby czegoś go nauczyć. Kluczowe jest jednak znalezienie skutecznej metody, bo zastosowanie złych środków może tylko pogorszyć sytuację.

Występowanie kar w środowisku jest zupełnie naturalne i pomaga zwierzęciu w przystosowaniu do niego. Na przykład jeśli kot wskoczy na gorącą kuchenkę, to nauczy się, że to niesie ze sobą bardzo nieprzyjemne konsekwencji i drugi raz tak nie zrobi. Dlatego kary należy stosować, ale powinniśmy je rozumieć jako negatywną konsekwencję danego zachowania.

Co ważne, negatywne konsekwencje mogą być dwojakiego rodzaju. – W pierwszym przypadku to coś bardzo nieprzyjemnego, co powoduje ból lub strach, a czasami jedno i drugie. Tak jest w sytuacji, gdy krzyczymy na kota, szarpiemy go za kark, uderzamy zwiniętą gazetą i tak dalej – tłumaczy behawiorysta zwierzęcy Andrzej Kłosiński.

Drugi rodzaj kary to pozbawienie zwierzęcia oczekiwanych korzyści związanych z danym zachowaniem.
– I właśnie ten rodzaj kary chętnie wykorzystujemy przy tak zwanym szkoleniu pozytywnym. Bo prowokowanie strachu i bólu niesie ze sobą zdecydowanie negatywne konsekwencje. Strach bardzo szybko się wyucza i w przyszłości, w podobnych okolicznościach, zwierzę będzie przeżywało go wielokrotnie. Poza tym nie chcemy przecież, żeby nasze relacje z podopiecznymi były złe, żeby oni się nas bali i naszą obecność kojarzyli ze stresem czy bólem – podkreśla ekspert.

Skuteczna kara, czyli jaka

Zatem tylko pozbawienie kota oczekiwanych korzyści jest skuteczną i uczciwą karą. Co to oznacza w praktyce? Jeśli kot na przykład zainteresuje się choinką, musimy ostrzec go, używając ustalonego sygnału. Jeśli to nie zadziała i zwierzę dobiera się do gałązek, wtedy po prostu zabieramy kota do innego pomieszczenia. Co ważne, podnosimy zwierzę bez bólu, szarpania, bez łapania za kark i tym podobnych zachowań. Negatywną konsekwencją dla niego ma być odebranie spodziewanej korzyści, czyli np. przyjemności z chodzenia po gałęziach.

Taka kara wcale nie musi być długotrwała. Wystarczy tylko chwilowo pozbawić kota profitów, może to być nawet minuta. Ważne, że nie udało mu się zrobić tego, co chciał.

Kluczem do powodzenia jest cierpliwość i żelazna konsekwencja. – Taką procedurę należy powtarzać w przypadku kotów dłużej niż w przypadku psów. A to dlatego, że kot jest ewolucyjnie przystosowany do porażki, ponieważ zdobywając pokarm w mniej więcej dziewięciu próbach na dziesięć ponosi fiasko. W związku z tym musi po prostu próbować dłużej. Tu nie chodzi o to, że chce być złośliwy. To po prostu jego cecha przystosowawcza: nie rezygnować po niepowodzeniu, tylko próbować cały czas na nowo. Ptaszek uciekł? Trudno, trzeba poszukać kolejnego i ponownie spróbować – opowiada ekspert.

Ta sama zasada stosuje się do niechcianych zachowań domowych, dlatego kot będzie wielokrotnie ich próbował. Trzeba więc działać konsekwentnie i za każdym razem, jeśli sygnał ostrzegawczy nie zadziała, karać kota poprzez odebranie mu spodziewanych korzyści.

Jak wypracować sygnał ostrzegawczy

Aby metoda była skuteczna, kot musi dobrze znać hasło ostrzegawcze. Obojętnie, czy będzie to jakieś słowo (np. stop), czy jakiś dźwięk. Ważne, aby kotu kojarzył się on właśnie ze stratą profitów. Jeśli tak się stanie, to nawet w nowych okolicznościach zwierzę prawdopodobnie zastosuje się do niego.

– Załóżmy, że kot nie interesuje się już choinką, ale zaczął bawić się gazetą, którą czytam. Żeby powstrzymać zwierzę, wcale nie trzeba go tarmosić. Wystarczy powiedzieć na przykład “stop” i dobrze nauczony kot w większości przypadków posłucha. Chyba, że będzie to coś tak bardzo interesującego, że ciekawość wygra. Wtedy można go znowu ukarać, czyli wystawić do innego pokoju. To metoda, która nie nadwyręża relacji zwierzęcia z człowiekiem – tłumaczy Andrzej Kłosiński.

Jeśli w domu mieszka więcej niż jedna osoba, warto żeby wszyscy używali tego samego hasła ostrzegającego. Wtedy kotu będzie łatwiej się nauczyć. Wszyscy też konsekwentnie powinni trzymać się tych samych zakazów
i pozwoleń.

Kara tuż po występku

Skuteczna kara, podobnie jak nagroda, powinna nastąpić natychmiast po zachowaniu, którego dotyczy. Nie ma żadnego sensu karanie kota np. za podrapane meble, które zauważymy po powrocie z pracy. To jeden z powszechnych błędów, które prowadzą donikąd.

Czasami wystarczy tylko sygnał zwiastujący karę. To ważne szczególnie w sytuacji, gdy chcemy skomunikować się z pupilem na odległość. – Jeżeli zwierzę jest kilka metrów ode mnie i właśnie wchodzi na choinkę, to nim ja do niego dojdę, narobi zniszczeń. A poza tym nagrodzi się, bo będzie miało frajdę z zabawy. Tymczasem jeśli wypracowany zostanie sygnał kary, to wtedy można go używać także na odległość. Kot wie, że następstwem sygnału będzie konsekwencja w postaci utraty spodziewanych korzyści – tłumaczy zwierzęcy behawiorysta.

Przemoc to zawsze złe rozwiązanie

Jednoznacznie należy stwierdzić, że w wychowaniu kota wszystkie siłowe rozwiązania (np. spryskiwanie wodą czy łapanie za kark) są złe i nie prowadzą do niczego dobrego. W efekcie bowiem kot kojarzy rękę opiekuna, dany przedmiot czy sytuację z karą, która budzi strach, ból albo inne nieprzyjemne uczucie. – Kot się boi wody, więc jak go spryskam, to ucieknie. Jeśli będę to powtarzał, to kot zwyczajnie zacznie mnie unikać. W skrajnych przypadkach koty w ten sposób karane mogą przeżywać częsty albo nawet ciągły lęk. A wtedy mogą na przykład zacząć znaczyć teren moczem – przestrzega ekspert.

To tym bardziej ważne, że koty mają dziedzicznie uwarunkowaną skłonność do bardzo szybkiego reagowania strachem i do intensywnego przeżywania go. – Kot jest samotnym drapieżnikiem, więc musi polegać na sobie w zdobywaniu pożywienia, ale i zapewnieniu bezpieczeństwa. Dlatego szybko reaguje strachem i dość długo go przeżywa. Źle karany może stać się nieufny i trudniej będzie nawiązać z nim kontakt – podsumowuje ekspert.

Jeżeli nasz kot jest nerwowy i wyraźnie zestresowany, a to przeszkadza nie tylko w uczeniu go, ale i w budowaniu wzajemnej relacji, warto zadbać o jego komfort stosując Feliway – preparat, który zawiera analog frakcji F3 kocich feromonów policzkowych. Substancja ta pomaga w zapobieganiu i kontroli zachowań związanych ze stresem u kotów, takich jak ostrzykiwanie moczem, drapanie w pozycji pionowej wewnątrz pomieszczeń, unikanie kontaktów z człowiekiem, ukrywanie się. Zwierzę, które w naszym towarzystwie będzie czuło się dobrze i bezpiecznie, znacznie łatwiej przyswoi sobie zasady, których będziemy chcieli je nauczyć.

Share

skomentuj

Twój email nie zostanie opublikowany. Pola z gwazdką są obowiazkowe.