Czy warto przygarnąć kota z ulicy?

Czy warto przygarnąć kota z ulicy?
Share

Samotny, smutny, zagubiony zwierzaczek budzi czasem nieopanowaną potrzebę chronienia go i udzielenia pomocy. Niektórzy boją się jednak przyjmować takiego kota, ponieważ nie znają jego przeszłości. Posłuchać głosu serca czy uruchomić rozsądek?

W polskich miastach żyją dziesiątki tysięcy bezpańskich kotów. Znajdują schronienie w piwnicach, na ogródkach działkowych, dostają nawet fundowane z miejskich budżetów domki. Na ogół świetnie sobie żyją i doskonale ze swoją potencjalną bezdomnością radzą. Są niezależne, choć często nie pogardzają ludzkim zainteresowaniem. Jednak wiele osób widząc samotnika wałęsającego się w pobliżu domu lub oglądając ściskające za serca ogłoszenia w internecie ma odruch przygarnięcia zwierzaka. To bardzo ryzykowne rozwiązanie. Taką decyzję koniecznie trzeba wcześniej przemyśleć.

Więcej niż jeden powód

Plany zabrania pod swój dach kota napotkanego na ulicy należy poważnie rozważyć z kilku przyczyn. Pierwsza i najważniejsza to taka, że zwierzę może wcale nie być bezpańskim dzikusem, tylko mieć właściciela, który daje mu nieograniczoną wolność i pozwala na samodzielne wyprawy na zewnątrz. Zabranie czy zwabienie smakołykiem takiego zwierzęcia do swojego domu i zamknięcie go w obcej przestrzeni   szybko by przestało mu się podobać, prawdopodobnie tak samo jak i jego dotychczasowemu opiekunowi.

Jeśli jednak poświęcimy więcej czasu na wytropienie ścieżek naszego przyszłego podopiecznego i zyskamy pewność, że nie ma swojego domu, nadal powinniśmy mieć wątpliwości. Nie ma pewności, jak do naszych warunków mieszkaniowych zaadaptuje się przygarnięta znajda. Niewiele przecież wiemy o jego przeżyciach, trybie życia, charakterze, reakcjach na różne bodźce, czy też na przykład o tym, jak odnoszą się do dzieci i innych zwierząt. Ryzykujemy zniszczenia, a nawet w skrajnych okolicznościach okaleczenia, jakie może zadać agresywny kot.

Warto zdawać sobie sprawę z tego, że wiele kotów jest bezdomnych od urodzenia, bywa, że tracą matkę jako małe kociaki, więc w dorosłym życiu są  zwyczajnie zdziczałe. Życie pod dachem będzie przeciwne jego naturze. Nie będzie umiał korzystać z kuwety i zapewne minąć będzie musiało sporo czasu, zanim opanuje tę umiejętność. Koty są z natury bardzo czyste, ale zrozumienie, że miejscem do załatwiania się jest kuweta, a nie doniczka z rośliną, może sprawić mu trudność.

Bezdomny dorosły kot przygarnięty z ulicy będzie dość długo przystosowywać się do nowej rzeczywistości. Może gryźć, drapać, niszczyć meble, ściany, tapety, znaczyć teren. Oduczyć go można tego tylko cierpliwością i konsekwencją. Nie wolno stosować kar – przecież kot nie zmusił nas do tego, by zabrać go do domu.

Może lepiej ze schroniska?

Kolejną konsekwencją nowej przyjaźni z bezdomnym futrzakiem będzie przeznaczenie sporej kwoty na organizację wspólnego życia. Przede wszystkim przygarniętego kota trzeba niezwłocznie zabrać do weterynarza, który wykona wszystkie badania – w tym na obecność wirusów i pasożytów – i wykona niezbędne szczepienia.

Rozważając wszystkie argumenty za i przeciw udomowieniu dzikiego kota, warto zastanowić się raczej nad inną możliwością – przygarnięciem podopiecznego schroniska dla zwierząt. Taki kotek z całą pewnością potrzebuje swojego domu, więc zrobimy dobry uczynek. Przy okazji zaopiekujemy się osobnikiem, który naprawdę nie ma swojego właściciela, a jest zaszczepiony, odrobaczony i zdrowy. Stworzymy mu lepszy świat. Początkowe problemy adaptacyjne łatwo uśmierzyć przy pomocy feromonowego preparatu Feliway – substancja pomoże zwierzęciu zyskać równowagę i stabilizację.

 

 

 

Share

skomentuj

Twój email nie zostanie opublikowany. Pola z gwazdką są obowiazkowe.